Jak będą wyglądały sesje świąteczne 2026?
Kiedy jesienią coraz wcześniej zapada zmrok, warszawskie studia zaczynają rozświetlać się setkami małych lampek. Pojawiają się choinki, miękkie koce, świąteczne dekoracje i przestrzenie przypominające te, które tworzymy w grudniu we własnych domach.
Spośród tegorocznych aranżacji wybiorę dla Was kilka miejsc, w których sama najchętniej fotografuję. Zależy mi na naturalnych, ciepłych wnętrzach, które będą pięknym tłem dla Waszej rodziny, ale jej nie zdominują.
Na sesję mamy godzinę.
Zadbamy o klasyczne rodzinne portrety, ale nie będziemy przez godzinę siedzieć grzecznie przed aparatem.
Będą przytulasy, łaskotki i buziaki. Będzie oglądanie bombek, zajadanie pierniczków, zaglądanie pod choinkę i telefon do Mikołaja. Jeśli trzeba będzie chwilę pobiegać, pobiegamy.
Nie oczekuję od dzieci, że przez godzinę będą radośnie współpracować z fotografem. Szczególnie dwu- czy trzylatki mają przecież znacznie ciekawsze rzeczy do roboty. Dlatego to ja dopasowuję się do nich.
Was również nie zostawiam z pytaniem, co właściwie robić przed aparatem. Podpowiadam, gdzie usiąść, w którą stronę się obrócić, gdzie skierować wzrok i jak ustawić się względem dzieci.
Podpowiadam Wam, co możemy zrobić, aranżuję drobne sytuacje i zabawy, a później czekam na właściwy moment, aby zatrzymać to na zdjęciu. Dzięki temu oprócz kilku kadrów, na których wszyscy patrzą w obiektyw, powstają fotografie pełne Waszych gestów, spojrzeń i bliskości.